Na rozum albo pod włos


Wszyscy, wszystko, zawsze, nigdy, nikt, każdy, każda, żaden, żadne...

Niektórzy agenci ubezpieczeniowi jak tylko usłyszą te słowa, już są gotowi do odwrotu! Mają bowiem przekonanie, że tu już nic nie da się zdziałać, że z tym klientem nie ma się co zmagać. A to przecież ogromny błąd! Kiedy słyszymy, że:

– Wszyscy agenci zawsze… (np. myślą o prowizji, a nie o kliencie)

– Wszystkie firmy ubezpieczeniowe nigdy... (np. nie zajmują się klientem), zawsze... (np. myślą tylko o swoich zyskach)

– wówczas śmiało możemy zastosować znane nam już doskonale pytania, których istotą jest podważenie sensu użycia w tym momencie tych kluczowych słów.

Ale to nie wszystkie metody. Zgodnie z obietnicą z poprzedniego odcinka, przedstawię teraz, w jakich innych kierunkach możemy zmienić sposób myślenia klienta. Szczególnie takiego, który ma skłonność do stosowania szerokich uogólnień.


Na początek proponuję maksymalne zawrócenie klienta z myślenia metaforami, uogólnieniami i skierowanie jego myśli na to, co jest rzeczywistością.

Zejdźmy więc na poziom liczb realnych, mówiąc na przykład tak:

* Hmmm... Mówi Pani „wszyscy agenci”. Rozumiem, że to taka przenośnia, a ile realnie zna Pani agentów ubezpieczeniowych? Dwóch, trzech, pięciu, dziesięciu?r

* Wyraził Pan opinię, że „wszystkie firmy zawsze tak robią”. Które „wszystkie” miał Pan na myśli. Ile ich właściwie jest – tych „wszystkich”?

Jasne jest, że nasza odpowiedź nie może być absolutnie wypowiada w sposób sugerujący lekceważenie czy kpinę! Choć oczywiście sama sytuacja może się wydawać komiczna, skoro dość swobodna wypowiedź klienta spotyka się ze śmiertelnie poważną odpowiedzią agenta. Z doświadczenia wiem, że właśnie powaga agenta jest często tym elementem, który potrafi skutecznie „złamać” klienta – on sam zaczyna śmiać się, bo oczywiście nie zna wszystkich agentów i wszystkich firm, a jego znajomość ogranicza się najczęściej do kilku osób.

Bardzo podobny efekt możemy uzyskać prosząc naszego rozmówcę, aby wymienił kilka firm z tych „wszystkich”, które niby zna. Z reguły będzie to dla niego zadanie niewykonalne. Aby nasza prośba wyglądała elegancko, musimy ją jeszcze dobrze uzasadnić. Musimy pokazać, że chcemy pomóc w rozwiązaniu problemu. Może to brzmieć na przykład tak:

* Mam do Pani taką prośbę: czy może Pani mi podać nie wszystkie, ale choćby pięć przykładów takich firm. Chciałbym dobrze Panią zrozumieć...

* Czy mógłby Pan wymienić przynajmniej kilka takich sytuacji, kiedy agent Pana oszukał? Wówczas będę mógł lepiej zrozumieć, co się właściwie stało i w czym jest problem. Myślę, że to nie jest trudne, proszę nie wszystkie, tylko trzy–cztery...

Uwaga: to ostatnie zdanie, choć wzmacnia efekt, radzę używać z dużym wyczuciem – nie chodzi nam przecież o to, aby klient się na nas obraził!rnrnKolejna metoda, w której apelujemy do rozsądku, rozumu (a nie emocji) klienta, to apel do jego poczucia sprawiedliwości:

* Mówi Pani tak źle o wszystkich agentach... Czy uważa Pani, że to jest sprawiedliwa ocena tej całej grupy zawodowej? Przecież to ponad sto tysięcy ludzi!

* Naprawdę Pan sądzi, że można wszystkich agentów wrzucić „do jednego wora” i wszystkich jednakowo źle ocenić? Czy to uczciwe? Czy to według Pana sprawiedliwe?

* Ale to nie wszystko – efekt możemy jeszcze bardziej wzmocnić dokonując porównania do grupy zawodowej naszego klienta, np.:

* ...przecież byłaby Pani oburzona, gdyby ktoś powiedział, że wszyscy lekarze to łapówkarze, którym zależy tylko na pieniądzach...

* Myślę, że rozumie Pan tę moją reakcję... Bo to jest tak, jakby ktoś stwierdził, że wszyscy nauczyciele to nieudacznicy życiowi, którzy pracują w szkole, bo do innej pracy się nie nadają...

Oczywiście stosowanie takiego wzmocnienia wymaga doświadczenia i dużego wyczucia chwili i klienta!rnrnKolejną metoda jest nieco „pod włos”. Przyjmujemy argument klienta i proponujemy mu ciekawy układ – jeśli obalimy jego argument przywołując odpowiedni przykład, wówczas zmieni swoje zdanie:

* A gdybym przedstawił jeden przykład potwierdzający, że moja firma myśli także o swoich klientach, to rozumiem, że automatycznie zmieni Pan zdanie, prawda?

* Oj, widzę, że ma Pani fatalne zdanie o firmach ubezpieczeniowych. Proponuję więc następujące rozwiązanie: jeśli przekonam Panią, że nie wszystkie firmy są takie, że nasza firma jednak myśli o swoich klientach, wówczas zajmiemy się Pani ubezpieczeniem. Dobry układ?

* Aleś się przejechał po wszystkich firmach.... Zróbmy tak, jak przekonam Cię, że choć jedna firma z tych wszystkich choć raz zachowuje się w porządku, to wtedy pogadamy o Twojej polisie. OK?

No i znów nie obędzie się bez wyczucia. Jak zresztą we wszystkich wypowiedziach podszytych ironią, humorem, wypowiadanych na luzie.

Na marginesie: ostatnie dwa przykłady są bardzo chytre, ponieważ wmawiamy klientowi, że będziemy z nim rozmawiać o polisie dopiero wtedy, kiedy go przekonamy do czegoś innego. A przecież przekonując go już sprzedajemy! Naiwne? Może tak, ale to działa!

Grzegorz Całek

www.perswazja.pl

 

 

Zakład Usług Ubezpieczeniowych Inter-Tur Sp. z o.o. 02-174 Warszawa
KRS nr: 0000043219 Sąd Rejonowy dla m. stoł. Warszawy w Warszawie, XIII Wydz. Gospodarczy   NIP: 526-10-13-665